Wiersze - konkurs recytatorski - Wiosenne nastroje


WIERSZE ORAZ FRAGMENTY WIERSZY HELENY RASZKI
(KAŻDY WIERSZ LUB FRAGMENT MA PRZYPISANY NUMER, KTÓRY NALEŻY WPISAĆ W ZGŁOSZENIU)

1.
 
Szachy leśne (fragment 1)
 
 
To,
co wiem,
jest jak wiewiórka
Przeskakująca pole widzenia.
Gram w szachy
z królem lasu
o kosz jarzębiny.
On mnie gąską nagą,
ja go kozikiem.
Nie jest to
- borem a prawdą - gra sprawiedliwa. (...)
 
2.
 
Szachy leśne (fragment 2)
 
 
(...) Przemyka sowie oko
mój partner spolegliwy.
Jedną chmurą
dałby mi mata,
jednym spustem ulewy.
Ale on – nie.
Tylko mała gąsienica
opuszcza się z gałęzi brzozy
na lepkiej nici.
Zielony znak zapytania
nad moim polem
zdziwienia.
 
3.
 
Dopóki jestem
 
 
Wolność
jest ludzką cechą
dobrowolną,
od nikogo z zewnątrz niezależną,
cechą wewnętrzną.
Moja Polska jest wolna
zawsze,
bo jest we mnie.
Tylko ode mnie zależy,
czy utrzymam jej wolność
wytrzymując
wolność swoją.
Zawsze -
to znaczy
dopóki jestem.
 
4.
 
Olimpiada
 
 
Trzeba podnieść życie
wysoko,
jak łyżwiarz partnerkę nad głową,
w kręgu wirujących trybun,
łukiem poza horyzonty
i wyobrażenia.
Trzeba unieść siebie,
ponad siebie,
nie więcej.
Ale to i tak,
i tak
nad siły.
 
5.
 
Imię własne
 
 
Skąd się wzięła
ta przezroczysta pewność widzenia
poza przedmiotami?
Skąd
wyrysowujące się same z siebie
pojęcia?
Skąd chemia
niosąca od praleci
kod jaśniejący?
 
6.
 
W lesie (fragment 1)
 
 
Tu pod brzozami,
gdzie kwitnie dziurawiec
i kozaki kryją się w trawie,
gdzie trzmiele nad macierzanką
nurzają w zapachu swoje włochate mruczando,
a ja słucham i rozumiem
zdumiona.
 
7.
 
W lesie (fragment 2)
 
 
(...) Tu na słonecznym szlaku,
boso w piachu leśnym
przesypującym się gorąco pomiędzy palcami,
gdy chlebak o bok się obija
i nagły głód
szuka na jagodzisku ostatnich
przejrzałych owoców (...)
 
8.
 
W lesie (fragment 3)
 
 
(...) Tu, gdzie tańczą sikorki i motyle,
a w moich oczach kontury i kolory
tasują się nieprzerwanie,
tak,
tu się żyje naprawdę.
 
9.
 
Na szczęście
 
 
Za oknem wichura
śniegiem zacina,
a mnie ciepło pod lampą
i trawa we mnie szeleszcząca gnie się
pełna pasikoników.
(...) Idę sobie poboczem,
piechotą,
bez ceregieli.
Gwiżdżę szpakami
niedokarmiona
na szczęście. (...)
 
10.
 
Kiełkobranie
 
 
Powoli,
głoska po głosce,
sylaba za sylabą
dorasta się do słowa.
Z niego
myśl pączkująca.
Rozkrzewiające się bujnie
zdania.
Ich sens,
pożywny owoc.
Drążę miąższ urody,
soczyste smaki.
Pod nimi
twarda pestka
rozumienia.
To z niej
kiełkuje
człowiek.
 
11.
 
Noc ma włosy do samej ziemi
 
 
Noc ma włosy do samej ziemi
a we włosach — gwiazdy.
Gdybym ja miała takie włosy,
musiałbyś mnie pokochać.
Chodziłbyś ze mną skrajem obłoków,
mówił —
moja złota,
złota od gwiazd,
skryjmy się przed codziennością.
A ja bym wplatała w warkocze mroku
twoje uśmiechy —
światła
chroniące przed ciemnością.
 
12.
 
Mówisz do mnie
 
 
Mówisz do mnie
— moja —
a ja jestem niczyja —
jak wiosna,
co skowronkom i przebiśniegom sprzyja,
jak gwiazda,
która wieczorem we mgle gęstej moknie,
i jak smutny cień brzozy
porzucony na oknie.
Znajdziesz moje odbicie
we wszystkich wodach świata,
lecz gdy zanurzysz dłonie,
ażeby je schwytać,
przecieknie ci przez palce
poświatą księżyca.